Ciągle się kłócimy!

Ciągle się kłócimy!

Tytułowe zdanie często pojawia się w wypowiedziach małżonków. Być może częściej niż na to zasługuje. O tym, czym jest kłótnia, o empatycznym dialogu, konflikcie pomiędzy racją, a relacją oraz o potrzebach każdej ze stron kłótni, rozmawiamy z Lilianą Kortus - specjalistą ds. komunikacji w rodzinie.

Aleksandra Irla: - Co specjalista ds. komunikacji w rodzinie słyszy w wypowiedzianym przez żonę lub męża zdaniu: ciągle się kłócimy?

Liliana Kortus: - To jest zdanie, które małżonkowie, zarówno mężowie jak i żony, wypowiadają stosunkowo często Pierwsze na co warto zwrócić uwagę to, czy na pewno ,,ciągle”. Zazwyczaj prawda jest taka, że kłócimy się częściej lub rzadziej, ale nie bezustannie. Zauważenie, że nie kłócimy się „ciągle”, jest ważne m.in. dlatego, że pomaga zauważyć wszystko inne, dobre, co dzieje się między nami. Lepiej skupić się na konkrecie niż na uogólnieniu. 

Aleksandra Irla: - Jeżeli będziemy uogólniali i generalizowali, to nie dojdziemy do tego, co jest faktyczną przyczyną naszych kłótni?

Liliana Kortus: - Tak. Bywają wręcz kłótnie o to, czy kłócimy się ciągle czy, jednak, nie ciągle. W efekcie istota sprawy pozostaje nieruszona. Warto też spojrzeć na to, czym jest kłótnia. Jest to emocjonalna, gwałtowna wymiana zdań, w spornej dla nas sprawie, w której każda ze stron chce uznania, że to ona ma rację. Odnośnie kłótni, nie tylko małżeńskich, warto sobie zadać pytania: czy chcemy mieć rację czy relację oraz czy chcemy mieć rację czy znaleźć rozwiązanie sytuacji. Okazuje się, że nie można mieć jednego i drugiego, ponieważ takie „zwycięstwo” zawsze odbywa się kosztem współmałżonka. Jeżeli dążymy do racji, to odbywa się to koszem relacji z mężem lub żoną. Jeśli spieramy się o to, kto ma rację, to skupiamy się nie na rozwiązaniu, a na przeciąganiu. 

Aleksandra Irla: - Pani Liliano, wyjaśnijmy, dlaczego skupianie się na tym, by nasza racja została uznana - niszczy relację ze współmałżonkiem?

Liliana Kortus: - Niszczy relację, ponieważ jesteśmy skupieni z jednej strony na sobie, bez uwzględniania tej drugiej osoby – współmałżonek staje się dla nas przeciwnikiem w walce. Istotą sprawy jest, że pod tą „racją”, o którą tak walczymy, tak naprawdę znajduje się coś innego, o co chcemy zadbać. Gdy ludzie próbują wywalczyć swoją rację – tak naprawdę chcą zadbać o swoje, ważne dla siebie potrzeby. 

Aleksandra Irla: - Wydaje się mało prawdopodobne, że w trakcie emocjonalnej wymiany zdań, ktoś atakowany zamiast się bronić powie: masz rację.

Liliana Kortus: - Tak, to mało prawdopodobny scenariusz. A nawet jeśli tak się stanie, to tak naprawdę każda ze stron wychodzi z takiej sytuacji przegrana. Zarówno ten, kto przyznał rację wbrew sobie, jak i osoba, która pozostaje nieusatysfakcjonowana, ponieważ przyznano jej rację kosztem relacji z osobą, która jest teraz np. obrażona, lub poraniona. 

Bardzo często konflikty zbudowane są na spieraniu się o to, kto ma rację, a kto jej nie ma. Natomiast w głębi, tak naprawdę, chcemy zadbać o coś, co jest dla nas ważne. Może więc chodzić o to, że chcemy być usłyszani, uwzględnieni, docenieni, żebyśmy zostali przyjęci, zaakceptowani, żebyśmy czuli się bezpiecznie. Zazwyczaj nie umiemy mówić wprost o tym, co jest istotą sprawy. Małżonkowie kłócą się, gdy jedna strona chce zaakcentować jakąś swoją niezgodę na coś, co się wydarza, albo chce zadbać o coś, na czym jej bardzo zależy, a druga strona nie daje na to zgody, akceptacji, ma inny pomysł. Warto wejść w empatyczny dialog, w którym rzeczywiście słyszymy współmałżonka i pozwalamy mu wyrazić siebie. 

Relacje małżeńskie są o tyle trudne, że z definicji, przekonania, intencji, potrzeby, mają być relacjami opartymi na więzi, akceptacji, bezpieczeństwie, wysłuchaniu. Natomiast, jeśli stosunkowo często dochodzi w związku do takiej wymiany zdań, to te podstawowe potrzeby są niezaspokojone i trudno nam w ogóle wyrazić nasze inne potrzeby. 

Aleksandra Irla: Pani Liliano co możemy doradzić małżonkom, którzy tak widzą swój związek: ciągle się kłócimy! Jakie pytania powinni w tej sytuacji zadać sobie i sobie nawzajem?

Liliana Kortus: - Pytanie do siebie: o co dokładnie mi chodzi w tym, o co się kłócę? Czyli, jakie moje niezaspokojone potrzeby stoją za tym, co ja chcę osiągnąć w tej wymianie zdań ze współmałżonkiem. Współmałżonkowi można zadać to samo pytanie wprost, jednak, jeśli w naszej relacji rzadko formułujemy takie pytania to w efekcie możemy jeszcze bardziej rozdrażnić tę drugą stronę. Warto przyjrzeć się, jakie niezaspokojone potrzeby stoją za tym, co mąż czy żona nam komunikuje. 

Aleksandra Irla: - Czyli czego ten mój współmałżonek tak naprawdę potrzebuje, o co woła w podtekście swoich wypowiedzi, zachowań?

Liliana Kortus: - Tak. Ważne, by pamiętać, że to co mój mąż, czy moja żona wykrzykuje, to nie jest ani do mnie, ani o mnie. To jest sposób współmałżonka, żeby jakoś zadbać o swoje potrzeby. Nie warto skupiać się na tym, jak on mówi, a nawet nie do końca na tym, co on mówi – ważne jest, co za tym stoi. Można zapytać: z tego co słyszę, ważne jest dla ciebie, żebyś mógł odpocząć, albo: nie czujesz się wysłuchany, albo: zależy ci na bliskości itp. Ważne, żeby poznać potrzeby swoje i współmałżonka  

Aleksandra Irla: - Dziękuję za rozmowę.

Artykuły które mogą Ciebie zainteresować

Nie chcę rozwodu! Co robić?  

Bywa, że decyzja o zakończeniu małżeństwa jest podjęta wspólnie przez żonę i męża. Jednak często jedna strona chce rozwodu a druga –…