O małżeńskiej synergii, w której 1+1=11, oraz o tym dlaczego dokładnie to, co na początku znajomości zafascynowało nas we współmałżonku, po latach związku traktujemy jak kulę u nogi - rozmawiamy z Izą Antosiewicz - entuzjastką odkrywania ludzkich talentów, certyfikowaną przez Instytut Gallupa trenerką mocnych stron, edukatorką, coachem, mówczynią motywacyjną, założycielką platformy przytulam.pl oraz autorką książek: "Nakarm, naucz i puść wolno", "TALENTY odkryj, rozwiń, zbierz owoce", "O poczuciu własnej wartości".
Rozmowa powstała na podstawie nagrania, które w całości odsłuchasz TUTAJ>> [kliknij aby odsłuchać]
Talenty męża / żony są moimi talentami
Aleksandra Irla: Zacznijmy od cytatu: "Widzenie talentów to zdolność skupiania się na mocnych stronach i docenienie, że inni - są inni". (Iza Antosiewicz, Talenty). Taka postawa brzmi świetnie. Jak możemy nauczyć się takiego patrzenia na swoje relacje?
Iza Antosiewicz: Warto patrzeć na związek w kategoriach synergii, czyli takiego stanu, w którym 1 + 1 = 11! Czyli wkładamy do naszego małżeńskiego worka cechy osobowości męża i cechy osobowości żony, wstrząsamy tym workiem i wychodzi: cudo! A nie kłótnia.
Chodzi o to, żebyśmy mieli świadomość, że łączymy się przez przeciwieństwa - oceniając jak ta druga istota uzupełni moje braki. Czyli, jeżeli mamy np. mężczyznę raptownego i gwałtownego w decyzjach, to może go zafascynować kobieta, która będzie rozważała, długo zastanawiała się, będzie podejmowała decyzje dużo wolniej niż on. I jego to będzie fascynować.
Znudzenie mocnymi stronami współmałżonka
Aleksandra Irla: Może go fascynować, ale, tu znowu cytat z twojej książki: "Fascynujemy się przeciwieństwami ale lubimy to, co podobne". W trakcie jednego ze spotkań powiedziałaś też: "W związku po pewnym czasie różnice zaczynają nas męczyć i zaczynają się usilne próby tego by zmienić współmałżonka".
Iza Antosiewicz: Tak - żebyśmy byli do siebie bardziej podobni. Bo na początku cieszymy się, że ta rozważna kobieta nas hamuje. Jednak po 10, 15 latach małżeństwa stwierdzamy: dlaczego ona ciągle hamuje? Nie mogę się przy niej rozwinąć! Kula u nogi! Na początku nas to fascynowało, potem mózg szuka tego co podobne, i chcemy upodobnić drugą osobę do siebie. Czyli ta rozważna, chciałaby żeby ten raptownie podejmujący decyzje mąż zaczął być wreszcie rozważny, a ten aktywujący wszystko mąż chciałby przyspieszyć swoją żonę.
Szczęśliwe życie różniących się ludzi
Aleksandra Irla: Z tego może być kłótnia albo, jak mówisz, cudo. Co zrobić, żeby było cudo, żeby zbudować szczęśliwą relację?
Iza Antosiewicz: Wrócić do pierwszych dni. Kiedy do mnie przychodzą pary na synergię w parze, pytam ich: w kim się zakochałeś, w kim się zakochałaś? Oni wtedy z niemałym zaskoczeniem odkrywają, że widzieli te talenty, czyli cechy osobowości współmałżonka i właśnie dlatego chcieli znowu się z tą osobą spotkać. Krok pierwszy to: przypomnij sobie w kim się zakochałaś czy zakochałeś.
Krok drugi: spójrz w historii waszego małżeństwa jak bardzo ta synergia wam służyła. Bo zanim się popsuło to to wszystko naprawdę dobrze działało, bo ten szybki przyspieszał tę powolną a ta powolna hamowała to co za szybkie. I to działało. Ja jestem piewcą takiej metody coachingowej nazywanej: modelowaniem. W tej metodzie w historii człowieka szukamy czasu, gdy ten moment dobrze działał. Więc w historii małżeństwa sprawdzamy kiedy ten model dobrze działał, sprawdzamy jakie talenty, czyli cechy osobowości za tym stały i patrzymy w jakich okolicznościach to się działo. I co się zmieniło.
Różne spojrzenia w tym samym kierunku
Aleksandra Irla: Jak możemy nauczyć się tej postawy docenienia inności współmałżonka? Np. żony, która na początku znajomości zachwycała swoją gospodarnością a po 10 latach małżeństwa już nie zachwyca gdy protestuje przed zakupem nowego auta argumentując, że stare przecież ciągle działa. Co zrobić, żeby to docenić, żeby umieć się tym cieszyć - zamiast się irytować?
Iza Antosiewicz: Myślę, że po pierwsze wyjść z punktu My a nie Ja, spojrzeć z perspektywy: My. Co My zyskujemy lub co My tracimy na historii, która nie jest cudem. A po drugie, taka prosta rachunkowość: jeżeli będziemy patrzyli w tym samym kierunku ale w różny sposób będziemy realizować ten kierunek - to zyskają na tym wszyscy.
Zdaję sobie sprawę, że czasami te kryzysy w małżeństwach zachodzą tak daleko, jest tyle poranień, że to co my tu mówimy to się wydaje jakąś filozofią bajkową i utopią. Ale naprawdę wiele razy, gdy przychodziły do mnie pary, nie w wielkim kryzysie bo ja nie jestem specjalistką od wielkich kryzysów, ale w takim wychłodzeniu związku, uciemiężeniu, takim: no ile jej czy jemu można powtarzać?
Aleksandra Irla: Czyli w stanie, który dosyć często spotyka małżeństwa z dłuższym stażem.
Iza Antosiewicz: W mojej obserwacji 10-15 lat to jest pierwszy kryzys i poważne zastanowienie się: co ja w nim widziałam, co mnie w niej zachwyciło? Czyli jesteśmy takim zmęczonym materiałem, który dawno nie był na randce, który dawno nie zachwycał się żoną czy mężem. Wtedy taka chłodna kalkulacja: czy nam się opłaca, żeby być razem i wspólnie myśleć dwoma głowami a nie jedną, nad tym co przed nami. Czy na pewno chcę z tym zostać kompletnie sam i mieć tylko swoje talenty czy wolę mieć więcej talentów na pokładzie.
Aleksandra Irla: Dziękuję za rozmowę.
- wpłacając przez Pay U Wspieram - PORTAL SOS ROZWÓD
https://sosrozwod.pl/wspieram
- stawiając nam wirtualną kawę poprzez Buy Coffee To
https://buycoffee.to/fundacjaiworis
https://fanimani.pl/iworis/?utm_medium=widget&utm_source=orgpage&utm_campaign=wspierajzadarmo-widget
- udostępniając i komentując nasze materiały.
Dziękujemy!




