Niewypowiedziane żale w małżeństwie

 żale w małżeństwie

Jak ty miło rozmawiasz z koleżanką przez telefon - szkoda, że nie ze mną. Od 20 lat codziennie dla ciebie gotuję, a ty nigdy nie powiedziałeś dziękuję. Cały dzień musiałam czekać na życzenia urodzinowe od ciebie. Niewypowiedziane żale niszczą związek od środka, niepostrzeżenie. O uczuciach, które powinny być wyrażone i słowach, które powinny być wypowiedziane Aleksandra IRLA rozmawia z Elżbietą BIELNICKĄ-MOC.


Aleksandra Irla: Pani Elu, dlaczego żale tak często pozostają niewypowiedziane? Skoro coś uwiera, boli, sprawia przykrość - dlaczego ten żal pozostaje właśnie: niewypowiedziany?

Elżbieta Bielnicka-Moc: Może być tak, że ktoś w pierwszej chwili jest tak bardzo zaskoczony i zraniony czyimś zachowaniem, że ten ból go blokuje przed powiedzeniem czegoś, przed zareagowaniem. Później, zamiast do tego wrócić, trzyma ten żal w sobie. 
  
Ale tu nie ma przedawnienia. Osoba zraniona często nie ma świadomości, że zadra w sercu zostaje. Czasami dopiero w trakcie jakiejś rozmowy terapeutycznej odkrywa, co się właściwie wydarzyło. Bywa też tak, że nie komunikujemy, że ktoś sprawił nam przykrość, ponieważ jest nam wstyd.

Aleksandra Irla: Czego mogą dotyczyć niewypowiedziane żale w małżeństwie? 
 
Elżbieta Bielnicka-Moc:
Mogą dotyczyć absolutnie wszystkiego, nawet tego, że mężczyzna nie opuszcza klapy od toalety. Spotkałam się z sytuacją ogromnego żalu o to, że kobieta powiedziała w towarzystwie coś na temat swojego męża. To nawet nie było coś specjalnego - tak na wesoło. 

Długo później, gdy sytuacja pomiędzy małżonkami była już naprawdę nabrzmiała, mąż w rozmowie ze mną stwierdził: to się od tego zaczęło. To o czym powiedziała żona, to nie było coś bardzo ważnego, ale on miał poczucie, że to jest sprawa tylko pomiędzy nimi dwojgiem. Jej zachowanie obraziło go, uraziło.

Ale żonie o tym nie powiedział i ona potem przez lata pozwalała sobie na podobne zachowania. To były „bzdureczki”, ale jemu zbierały się w potężną kulę żalu. Powiedział jej o tym dopiero w procesie terapii. Żona była zdumiona. 
Szkoda, że te żale są tak trzymane w sobie, bo wypowiedziane szybko można rozbroić. Bardzo często wypowiedziany żal przestaje boleć.

Inny przykład: idzie grupa par, każdy z mężczyzn przepuszcza w drzwiach swoją żonę. Tylko jeden mąż nie przepuścił swojej zony. Ona miała do niego straszny żal, który zachowała w sobie. Mężowi nic o tym nie powiedziała.

W procesie terapeutycznym okazało się, że ich relacja zaczęła się psuć od tego momentu. Mąż nie zrobił tego świadomie, intencjonalnie, żeby jej okazać lekceważenie - był zamyślony. Wystarczyło, że żona to od niego usłyszała i wszystko puściło. To było jeszcze młode małżeństwo, z krótkim stażem, szybko tę sytuację wychwycili i chcieli o tym porozmawiać.

Kiedy ludzie mają w sercu te niewypowiedziane żale, drzazgi, urazy - noszą je w sobie zamiast je z siebie wyrzucić. A one rosną jak śniegowa kula, bo nie przeprosił, nie domyślił się, nie wyjaśnił.

Wtedy pojawia się niechęć do osoby, która nie wyraziła żalu. Później niechęć rośnie do złości, gniewu. Często w najmniej oczekiwanym momencie następuje eksplozja. Bo tyle się nazbierało. Tak się wydarzyło np. w przypadku tej pary, gdzie żona w towarzystwie mówiła o drobiazgach, które mąż chciał pozostawić pomiędzy nimi. Przy którejś z kolei takiej sytuacji nastąpiło: pstryk i wybuch. Ona zaczęła: "A mój mąż..." i on nie wytrzymał. Poobrażał ją i wszystkich wkoło. Mała iskierka spowodowała, że to co miał w sercu wybuchło potężną eksplozją.

Tak to działa: mała drzazga w sercu, niewypowiedziana, nieprzegadana, urasta przez niechęć, odsunięcie się, żal, gniew często aż do agresji. Najlepszym rozwiązaniem jest powiedzieć: mnie to uraziło, źle się czuję, gdy mówisz o mnie w towarzystwie, nie czułam się w komforcie, gdy tak się zachowałeś, trudno mi znieść, gdy tak robisz, jest mi głupio. Rozumiem, że żal może człowieka zablokować, że może być wstyd. Ale nikt sam się nie domyśli - trzeba zakomunikować. 

Aleksandra Irla: W relacji męża i żony również może pojawić się wstyd, który blokuje otwarty komunikat: twoje zachowanie jest dla mnie przykre, niekomfortowe, nieprzyjemne? 
 
Elżbieta Bielnicka-Moc:
Tak. W tej chwili przyszły mi na myśl te najbardziej intymne sytuacje bliskości seksualnej, gdy jedna ze stron czegoś nie chce i ma żal do drugiej strony, ale nie mówi o tym. Wtedy też narasta niechęć, odsunięcie się.

Również w sytuacji przemocy, jeśli nie powiesz, że rani cię, gdy współmałżonek podnosi głos - on może się tego nie domyślić. Zwłaszcza, jeśli wychował się w domu, w którym rozmawiało się ze sobą krzykiem. Czasami kobieta ze wstydu, przez szacunek, żeby nie obrazić, przez delikatność, nie mówi, że coś jest dla niej dyskomfortem.

Niewypowiedziane odczucia zamieniają się w gniew, żal, agresję - narastają w sercu i niszczą relację. Dopóki nie powiesz współmałżonkowi, co czujesz, prawdopodobnie nadal będzie krzyczeć, krytykować, ranić. Ciągle wracamy do tych podstawowych, najprostszych spraw: komunikowanie! Słuchaj, bądź uważny na to, co mówi do ciebie drugi człowiek. Ale też komunikuj. 
 
Aleksandra Irla: Pani Elu czy może być tak, że żale pozostają niewypowiedziane ponieważ są nieuświadomione? 
 
Elżbieta Bielnicka-Moc:
Tak, tak może być np. w przypadku osób, które nie rozpoznają swoich uczuć i emocji. Taka osoba może się czuć w dyskomforcie, ale nie umie tego nazwać. Często powtarzam, że cały czas potrzebna jest praca nad sobą. Mało mówimy o emocjach. Mężczyźni mówią o nich mniej, bo mniej są nimi zainteresowani. Natomiast kobiety bardzo je przeżywają. 

Pracę nad samorozwojem zawsze zaczyna się od emocji. Żyjąc w biegu i w pędzie często się od nich odcinamy, skupiamy się na tym co mamy wykonać. Pytajmy siebie: co ja dzisiaj czuję? Jestem w dyskomforcie. Dlaczego? To się wydarzyło dziś czy kiedyś wcześniej? I tak, po nitce do kłębka, można dojść do zachowania sprzed nastu lat.
 
Łatwiej nam zareagować, gdy sprawa jest dużego kalibru. Niewypowiedziane żale zazwyczaj dotyczą drobiazgów, które latami zalegają w sercu - są bardzo bolące i męczące. 
 
Aleksandra Irla: Czy to mogą być aż takie drobiazgi, że np. ktoś nie podziękował za sprzątnięcie mu auta? 
 
Elżbieta Bielnicka-Moc:
Tak! Może chodzić o to, że mnie kiedyś nie przepuściłeś w przejściu, nie zmieniłeś mi opon, nie otworzyłeś drzwi w samochodzie. Wiesz, że lubię róże, a jednak na urodziny kupiłeś mi tulipany, nie złożyłeś mi życzeń rano tylko wieczorem, kupiłeś mi zegarek, a przecież wiesz, że marzę o pierścionku.

Gdyby od razu powiedziała - on mógłby wytłumaczyć, że prezent dla niej miał schowany w pracy. Dlatego dał go dopiero wieczorem i wtedy też złożył życzenia. 
 
Aleksandra Irla: Czy możemy zaryzykować stwierdzenie, że nie doceniamy ciężaru, wagi tych niewypowiedzianych żalów? 
 
Elżbieta Bielnicka-Moc:
Jeśli nie jesteśmy w relacji komunikacyjnej, to nie do końca znamy wrażliwość drugiego człowieka. Są ludzie, dla których nie ma znaczenia czy złożymy im życzenia rano czy wieczorem. Ale bywa, że jeśli żona dla męża, żeby mu się podobać, poszła do fryzjera, a on tej nowej fryzury nie zauważy i nie pochwali - w niej pojawi się żal, który będzie rósł po cichu. Albo później wybuchnie i w ten sposób się wypowie, albo będzie chodziła umęczona. Lepiej komunikować spokojnie, od razu. 
 
Aleksandra Irla: Czy jest jakiś rodzaj osobowości, jakiś rys w charakterze, który predestynuje do tego, żeby łatwo mieć o coś żal? 
 
Elżbieta Bielnicka-Moc: To może dotyczyć osób bardzo skupionych na sobie, które analizują: popatrzył, nie popatrzył, krzywo popatrzył, nic nie powiedział, nie uśmiechnął się, usiadł do mnie bokiem a nie przodem, mówi do mnie a patrzy w bok.

Ale może też dotyczyć osób bardzo uważnych na innych, które oczekiwałaby takiej uważności również w stosunku do siebie. Takie osoby są bardzo empatyczne, skupione na drugim człowieku - pomogą, kupią, zadbają, pamiętają o urodzinach, imieninach, kto lubi róże a kto tulipany. I one podświadomie często też chciałaby być traktowane tak, jak traktują innych. Ale, jeśli nie zakomunikujesz – nikt się nie domyśli czego oczekujesz.  
Musimy liczyć się z tym, że ludzie są różni - patrzeć na współmałżonka, zauważać, gdy coś jest z nim „nie tak" i spytać, co się wydarzyło. Może on wtedy wypowie żal, który nosi w sercu i będziemy mogli rozładować go w rozmowie. 

Nie ma innego rozwiązania jak rozmowa, żeby rozładować, wyjaśnić, wytłumaczyć. Trzeba pamiętać o komunikacji i uważności na współmałżonka, ale też uważności na nasze zachowanie, które niechcący może być niedelikatne, raniące. A niewypowiedziane żale, urazy - zawsze powodują oddalenie.

Aleksandra Irla: Dziękuję za rozmowę.

Artykuły które mogą Ciebie zainteresować