Rozwód dla dobra dziecka

Portal Sos Rozwód

Co pewien czas, w przestrzeni publicznej, pojawiają się oświadczenia różnych znanych osób, których treść można streścić słowami: rozstajemy się - nasze dzieci są dla nas najważniejsze. Czy, pomijając sytuacje skrajne jak np. przemoc, jest możliwe, żeby rozwód rodziców był dla dziecka dobrym rozwiązaniem? Z Mają Mazur, mediatorką w fundacji Każdy Ważny, rozmawia Aleksandra Irla.


Tekst powstał na podstawie fragmentu rozmowy, którą w całości obejrzysz tutaj: 

 

Aleksandra Irla: - Pani Maju, w jaki sposób dziecko przeżywa rozwód rodziców - tę sytuację, gdy jego dotychczas spójny świat rozdziera się na dwie osobne części?

Maja Mazur: - Żadne dziecko nie pozostaje obojętne na to, co się wydarzy w jego rodzinie. Bez względu czy je na to przygotujemy czy nie przygotujemy, a tylko poinformujemy. Bezpieczny, najlepszy dla dziecka styl przywiązania, wykształca się u dzieci do trzeciego roku życia.

A.I.: - W warunkach niekorzystnych nie wykształca się.

Maja Mazur: - To, czego doświadczymy w tych pierwszych trzech latach życia może mieć swoje dalsze skutki w dorosłym życiu. Jeśli chodzi o dzieci starsze, takie w wieku 4-9 lat, badania potwierdzają, że one cały czas wierzą, że rodzice do siebie wrócą. Pomimo, że na poziomie rozumu przyjmują informację o ich rozwodzie, to jednak podświadomość podpowiada im, że rodzice się zejdą.

A.I.: - Pamiętam sprzed lat sytuację chłopaka, który nie był małym dzieckiem, był nastolatkiem. Nie sprawiał wrażenie, jakby mu czegoś w życiu brakowało. Jego rodzice się rozstali - kulturalni ludzie przeprowadzili kulturalny rozwód. Przez wiele lat, za każdym razem, gdy wiedział, że rodzice spotykają się, żeby omówić jakieś sprawy dotyczące dzieci - ciągle miał nadzieję, że oni do siebie wrócą. Każde z jego rodziców było już w nowym związku, a w tym chłopaku ciągle nie umierała nadzieja, że oni będą znowu razem. Pani Maju, w jaki sposób starsze dzieci przeżywają rozwód rodziców?

Maja Mazur: - Wiele zależy od tego, w którym momencie nastąpi ten rozwód. Inaczej, kiedy takie doświadczenie zapisuje się w pierwszych trzech latach życia, inaczej, kiedy dzieje się między czwartym a dziewiątym rokiem życia, a jeszcze inaczej, kiedy ta sytuacja dotyczy nastolatka. U tych ostatnich zazwyczaj widać zmianę w zachowaniu. Młode dziewczyny przedwcześnie zaczynają szukać partnera, natomiast u chłopców może się wzmagać agresja - stają się trudniejszymi nastolatkami. 

My, dorośli, każde rozstanie przeżywamy dwa lata. To jest czas, gdy doświadczamy wielu ,,pierwszych razów" - pierwszych samotnych wakacji, pierwszych samotnych świąt. Badania pokazują, że u dzieci przystosowanie się do tych nowych warunków trwa znacznie dłużej. Na pogodzenie się z takimi sytuacjami dzieci potrzebują co najmniej dwa razy więcej czasu niż dorośli. To może trwać nawet 10 - 15 lat. Dzieci rozwiedzionych rodziców zdecydowanie potrzebują wsparcia specjalisty, żeby uwierzyć, że ludzie potrafią tworzyć trwałe związki, oparte na zaufaniu, bezpieczeństwie.

A.I.: - Pani Maju, rodzice to dla dzieci ich pierwsi nauczyciele. Jeżeli ci dorośli nie nauczą się rozwiązywać konfliktów w swoim małżeństwie, ich dzieci nie będą miały od kogo nauczyć się tej sztuki?

Maja Mazur: - Konflikty to jest bardzo szeroki temat. Widzenie ich jako zagrożenie, jako koniec, jako coś, z czego nie da się wyciągnąć czegoś dobrego, może skutkować nieumiejętnością rozwiązywania takich trudnych sytuacji.

I odwrotnie - jeśli w naszym małżeństwie pojawi się konflikt i pokażemy naszym dzieciom, że może on być szansą na odbudowanie, na obopólny zysk - nauczą się, że, wybaczanie jest „OK”, że to też jest część naszego życia. Dokładnie tak samo jak konflikty - nie da się bez nich żyć. Ta świadomość może dać dzieciom potężne narzędzie.

Kiedy zobaczymy, że nieporozumienia, trudne sytuacje, napięcia, pojawiają się w naszym małżeństwie częściej, że przestajemy siebie wzajemnie słyszeć - wtedy warto zwrócić do specjalisty, który pomoże nam wrócić na wspólny tor. Poproszenie o pomoc jest radzeniem sobie a nie: nieradzeniem.

A.I.: Pani Maju, jak to wygląda w Pani pracy zawodowej. Czy małżeństwa długotrwale skonfliktowane, na przedprożu decyzji o rozstaniu, mogą mieć nadzieję na powrót wspólnego, małżeńskiego szczęścia?

Maja Mazur: - Zawsze. A nadzieja to ważny pierwszy krok do tego, żeby poprosić o wsparcie. Można zwrócić się do mediatora, który spojrzy na związek jako osoba obiektywna, bezstronna, poprowadzi mediacje w taki sposób, żeby obie osoby usłyszały się i zobaczyły jak wiele ich nadal łączy. Czasem te nasze spory i konflikty widzimy w czarno-białych barwach. Później, w głębokim kryzysie, w taki sam sposób widzimy także nasz związek. A każda relacja to szeroka paleta barw. 

Są związki, które w otwarciu na to, żeby usłyszeć siebie nawzajem, żeby widzieć drugiego człowieka, kiedy w rozmowie z mediatorem spotykały się na poziomie potrzeb - nabierały pewności, że od tego momentu ich związek będzie głębszy i mocniejszy. Bo już wiedzą o co warto dbać, że konflikty są tylko pewną częścią ich związku. A taki odratowany związek staje się jeszcze bardziej intymny, jeszcze bardziej nasz.

A.I.: - Dziękuję za rozmowę.  

Artykuły które mogą Ciebie zainteresować

brak miłości

Już Cię nie kocham

Tytułowe słowa mogą być wypowiedziane bardzo różnie: w emocjach podczas kłótni, spokojnie podczas obiadu w eleganckiej restauracji. Czasami…