Twoja żona jest nie taka jaka „powinna” być? Mąż najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy ze swoich licznych wad? Z takim mężem nie da się żyć! On musi się zmienić!
Warunków szczęśliwego małżeństwa jest sporo. Jednym z nich jest akceptacja współmałżonka i, co niektórych zaskakuje, akceptacja siebie.
[Tekst powstał na podstawie rozmowy SOSrozwod z Lilianą Kortus - mediatorką, doradcą ds. komunikacji w rodzinie. CAŁOŚĆ nagrania możesz odsłuchać klikając na grafikę powyżej.]
Wielu z nas zna ten typ kobiety, która narzekaniem, obrażaniem się czy marudzeniem usiłuje „ulepszyć” swojego męża. W jej oczach niewłaściwe może być wszystko: sposób ubierania, aspiracje zawodowe, sposób spędzania wolnego czasu, wypowiadania się. Zdarzają się też mężowie, którzy upominają, strofują i napominają swoje partnerki, które „powinny” być inne niż są.
Można by powiedzieć brutalnie: „widziały gały co brały”. Jeśli mężczyzna przed ślubem nie był duszą towarzystwa, nie celował w wysokie zarobki, nie pasjonował się wyprawami wysokogórskimi – nie jest w porządku, żeby po ślubie zrzędzić mu i marudzić, że jest ubogim mrukiem z którym nigdzie nie można wyjechać. Jeśli żona przed ślubem nie dbała o najmodniejszy outfit a z imprez najchętniej wybierała te rodzinne - ma prawo założyć, że taką ją akceptujesz i nie będziesz chciał po ślubie zmienić ją w szalejącą na koncertach modnisię.
Szczęśliwe małżeństwo potrzebuje akceptacji
Jak mówi Liliana Kortus, akceptacja to uznanie uchwytnych faktów, z którymi mamy do czynienia tu i teraz, to uznanie, że w tym momencie, dzisiaj – sytuacja jest właśnie taka. Ty masz właśnie takie trudności, ja mam właśnie takie problemy.
Przeciwieństwem postawy akceptacji jest patrzenie na współmałżonka z perspektywy naszych oczekiwań, naszych wyobrażeń na temat tego jaki on “powinien” być. Niejedna terapeutka spotkała się z komunikatem: dopóki on/ona się nie zmieni - nie będziemy szczęśliwi.
Liliana Kortus podkreśla, że w akceptacji nie chodzi o zgodę dla braku zmiany, dla sytuacji, że skoro coś jakoś funkcjonuje to już zawsze musi tak być - chodzi tylko o uznanie faktu, że teraz jest tak jak jest.
Oczywiście w małżeństwie powinniśmy dawać sobie nawzajem informację zwrotną, że jakieś zachowanie w naszej ocenie jest niekorzystne dla niej/niego lub dla naszej relacji. Jednak taki komunikat może być przekazany tylko jako inspiracja, propozycja, zachęta. Jeśli powiesz współmałżonkowi o jego zachowaniu, które w twojej ocenie jest niekorzystne dla niego lub dla waszego związku i on uzna, że chce to zmienić oraz, że ma zasoby, możliwości, umiejętności by tego dokonać – twoim zadaniem jest wspieranie go (tu warto przypomnieć, że pomaganie innym niestety nie polega na dawaniu niechcianych rad). Ty swojego męża lub żony nie zmienisz. Prawdziwa zmiana może przyjść tylko z wewnątrz i musi być poprzedzona własną, dokonaną w wolności decyzją: chcę to w sobie zmienić.
Tymczasem wiele osób mówi:
żeby nasze małżeństwo było szczęśliwe - on / ona musi się zmienić!
Terapeuci par zwracają uwagę, że w relacjach małżeńskich bardzo często strony chcą zmienić siebie nawzajem - zachowanie, myślenie, sposób funkcjonowania drugiej strony. Mąż czy żona ma pasować do szablonu naszych oczekiwań, wyobrażeń, potrzeb – chcemy go ukształtować "pod siebie".
Jak mówi Iza Antosiewicz, coach i autorka poradników, na początku znajomości nasze różnice fascynują nas i pociągają. Jednak z czasem większość z nas chciałaby, żeby partner był do nas bardziej podobny.
(Tekst na podstawie rozmowy SOSrozwod z Izą Antosiewicz znajdziesz TUTAJ
Takie zachowanie, lepienie męża czy żony zgodnie z własnymi przekonaniami, przycinanie go do swoich oczekiwań - nie tylko nie sprzyja ale wręcz uniemożliwia proces zmiany - uniemożliwia zbudowanie szczęśliwego małżeństwa. Dlaczego? Ponieważ żeby siebie zmienić, najpierw musimy zaakceptować to, jacy jesteśmy teraz, dziś, w tej chwili – przyjąć ten fakt. A niezwykle trudno jest zaakceptować siebie, gdy nie doświadczamy akceptacji ze strony najbliższego człowieka .
Jak sprawić, żeby druga strona mogła jutro wprowadzić w sobie zmiany?
Musi poczuć się akceptowana taka, jaka jest dziś.
Zmiana siebie nie jest tylko kwestią chęci. Ważna jest też gotowość do zmiany. Jak zauważa Liliana Kortus: „Dobrze obrazują to postanowienia noworoczne - niektórzy wyrażają je z poziomu chęci a niektórzy z poziomu gotowości. Te pierwsze są bardzo nietrwałe. Natomiast jeśli ktoś ma gotowość do zmiany, jeśli to jest oddziaływanie trwałe, systematyczne - wtedy są efekty”.
Na czym będzie polegała ta gotowość do zmiany?
Po pierwsze: dostrzegamy obszary, które chcemy zmienić.
Po drugie: mamy warunki, żeby to zmienić (tu ważna rola najbliższych – dobrze, żeby zaakceptowali i wspierali tę osobę w jej zmianach).
Po trzecie: potrzebne jest przekonanie: że mam zasoby, narzędzia, umiejętności, żeby wytrwać w procesie zmiany.
Dopóki nie zaakceptujesz współmałżonka w jego niedoskonałości – on nie stanie się doskonalszy.
Liliana Kortus zwraca uwagę, że: „gdy my nie akceptujemy tamtej osoby - ta osoba nie jest w stanie zaakceptować nas. Tym samym od nas oczekuje zmian, na które my nie jesteśmy gotowi lub których nie chcemy zrobić, więc my nie możemy dokonać procesu akceptacji siebie – powstaje błędne koło.
Co raz głębiej wchodzimy w oczekiwania które są zwrócone do partnera, żeby on się zmienił, przekonani, że gdy on się zmieni to nasz związek będzie lepszy".
Współmałżonek potrzebuje od nas przestrzeni do zaakceptowania siebie. Jeśli tego zabraknie, zabraknie też uważności na siebie nawzajem, życzliwości, zrozumienia, wzajemnego doceniania – pogorszy się jakość naszej relacji. To, co wpływa na męża lub żonę – automatycznie wpływa też na ich małżeństwo.
Żeby zaakceptować swojego męża lub swoją żonę – najpierw musisz zaakceptować siebie
Liliana Kortus zwraca uwagę, że pierwszym krokiem do zaakceptowania kogoś jest akceptacja siebie. „To jest trochę o tym, że jeżeli czegoś nie mamy, to nie jesteśmy w stanie tego dać komuś. Możemy dać tylko to, co sami mamy".
Jak w wielu innych obszarach również w przypadku akceptacji – wszystko zaczyna się od nas. Dopiero gdy zaakceptujesz siebie - będziesz w stanie zaakceptować współmałżonka, dopiero gdy współmałżonek poczuje twoją akceptację – sam siebie będzie umiał zaakceptować. I dopiero ta sytuacja może być punktem wyjścia do jego pracy nad sobą, do zmiany na lepsze.
Czym jest akceptacja siebie? Czy chodzi tu o postawę jak z piosenki Arki Noego: "Taka jaka jestem - jestem fajna, nie muszę być idealna"? Liliana Kortus odpowiada: „Tak. Taka jaka jestem dzisiaj, ale niekoniecznie będę taka zawsze. Moja ewentualna decyzja o tym, by pracować nad sobą będzie wynikała z mojej gotowości, zasobów, poczucia sprawczości oraz samostanowienia. Dobrze, żeby mój najbliższy człowiek był dla mnie wsparciem w tej mojej zmianie. Czyli np.: żeby dał mi na tę zmianę tyle czasu, ile ja na nią potrzebuję, żeby nie krytykował i nie oceniał tego co i jak robię.”
Bez poczucia bycia akceptowanym w swoim związku - trudno mieć nadzieję na pełną miłości bliskość, intymność, czułość i satysfakcjonujący seks.
Warto pamiętać, że nawet jeśli ten najbliższy mi człowiek nie chce lub nie może dokonać zmiany, nawet jeśli nie mamy wpływu na jego czy jej zachowanie - mamy wpływ na własne zachowanie w tej sytuacji. Akceptacja, jak każda zmiana, powinna zacząć się od nas samych.
Wiele par zadaje sobie pytanie: jak zbudować szczęśliwe małżeństwo? Pochylając się nad kwestiami komunikacji w związku, wzmacnianiem więzi małżeńskich, wzajemnej troski, wspólnych celów i wspólnie spędzanego czasu oraz nieustannej pracy nad jakością związku - warto pamiętać też o pełnej miłości i wsparcia akceptacji.
- wpłacając przez Pay U Wspieram - PORTAL SOS ROZWÓD
https://sosrozwod.pl/wspieram
- stawiając nam wirtualną kawę poprzez Buy Coffee To
https://buycoffee.to/fundacjaiworis
https://fanimani.pl/iworis/?utm_medium=widget&utm_source=orgpage&utm_campaign=wspierajzadarmo-widget
- udostępniając i komentując nasze materiały.
Dziękujemy!




