Syndrom pustego gniazda

Czy syndrom pustego gniazda może dotknąć każdego rodzica? Trudno w to uwierzyć, gdy wychowujemy nasze małe, a potem co raz większe dzieci. W czasie rodzicielskich początków z radością, nadzieją i wytęsknieniem myślimy o czasie, gdy znowu będziemy w domu tylko we dwoje, gdy będziemy mieli czas na nasze własne pasje (którymi niekoniecznie jest budowanie z klocków lego), na czytanie (niekoniecznie baśni Andersena), na podróżowanie (niekoniecznie do parków rozrywki), gdy - jeśli tylko będziemy chcieli - w domu będzie cisza. Gdy wreszcie dzieci się wyprowadzają okazuje się, że ta wyczekana, wymarzona cisza dzwoni w uszach, a czasami też w sercu. Jest nieznośną pustką, osamotnieniem, tęsknotą.  
O syndromie pustego gniazda mówi Maja MAZUR, mediatorka w fundacji „Każdy ważny”.

Artykuł powstał na podstawie rozmowy, którą w całości można obejrzeć poniżej.

Portal Sos Rozwód

Aleksandra Irla: - Pani Maju z czego wynika syndrom pustego gniazda i w jaki sposób możemy sobie z nim radzić? 

Maja Mazur: - Wynika z początku naszego rodzicielstwa. Kiedy pojawia się nowy człowiek, dobrze jest wychowywać go z wizją końca.  

A.I.: - Z wizją „oddania go światu"?

Maja Mazur: - Tak, ze świadomością, że to dziecko będzie w naszym domu tylko przez pewien czas. Mówi się, że dzieci to nasi goście, którzy początkowo mieszkają z nami, ponieważ potrzebują nas, naszej opieki, poczucia bezpieczeństwa po to, by iść w świat dorosłych. Wyfrunięcie dzieci z gniazda znosimy łatwiej, gdy od początku wiemy, że nie wychowujemy ich po to, żeby spełniały jakieś nasze oczekiwania, nie dla siebie, tylko właśnie dla świata. 

Warto, gdy dzieci jeszcze z nami mieszkają, zadać sobie pytanie: czy zdaję sobie sprawę z tego, że w pewnym momencie nastąpi koniec mojego wychowania, że stanę się obserwatorem, osobą, do której moje dziecko będzie mogło wrócić po wsparcie, dobrą radę, troskę, czasem po pożyczenie pieniędzy. Gdy będą już mieszkały poza domem staniemy się dla nich bezpiecznym schronieniem oraz bezpieczną bazą, gdy będą chciały podzielić się z nami radościami. Pytanie, czy widzimy to, że obecna sytuacja nie jest na zawsze?

A.I.: - Podobno szczególnie trudna jest sytuacja żon, których synowie wyprowadzają się i wiążą z inną kobietą, gdy już nie mama jest najważniejsza w życiu swojego dziecka.

Maja Mazur: - Być może wynika to z faktu, że sprawujemy pewną funkcję opiekuńczą w stosunku do naszych synów. Czasami zbyt opiekuńczą.

A.I.: - Związanie się syna z inną kobietą jest dla matki pewnego rodzaju detronizacją?

Maja Mazur: - Myślę, że warto nie patrzeć na to czy mamy córkę, czy syna tylko patrzeć na swoje dziecko jako na człowieka, który obojętnie jakiej jest płci w pewnym momencie będzie żył oddzielnie.

A.I.: - Czy to prawda, że syndrom pustego gniazda może dotknąć każdego rodzica?

Maja Mazur: - To jest takie uczucie, postawa, gdy wydaje się, że wszystko jest w porządku, ale szukamy kontaktu z naszym dzieckiem. Zastanawiamy się dlaczego dziś jeszcze syn do mnie nie zadzwonił, a ostatni raz dzwonił aż wczoraj, kiedy mówimy mu co powinien kupić do domu, co jego żona powinna zrobić dla niego i co on dla swojej żony. Jeśli nie zauważamy, że takie myśli pojawiają się w naszej głowie - to tak - każdy jest narażony na syndrom pustego gniazda.

A.I.: - W takim razie powiedzmy o tym, co jest syndromem pustego gniazda a co nim nie jest? Smutek, obawy o dziecko, które wyprowadza się z domu na zawsze, to uczucia, które do jakiegoś stopnia są normalne?

Maja Mazur: - Każde uczucie jest normalne i każde uczucie jest potrzebne.

A.I.: - W takim razie, jakie emocje, towarzyszące wyprowadzce dziecka, nie powinny budzić naszego niepokoju, a jakie powinny?

Maja Mazur: - Niepokojące jest, gdy chcemy wejść z butami w życie naszych dzieci.

A.I: - Wpaść z wizytą, posprzątać i zrobić przemeblowanie?

Maja Mazur: Tak. Albo wejście do mieszkania dziecka jak do siebie, bez zapowiedzi. Niepokojące jest też, gdy nie tyle tęsknimy, co żądamy i oczekujemy od dziecka, żeby teraz ono się nami zajęło, bo „ja tyle lat zajmowałam się tobą". Młody człowiek w końcu decyduje, że chce przeciąć pępowinę, a my zagłębiamy się w takim krytycznym myśleniu - już mnie nikt nie kocha, on na pewno już się nigdy nie odezwie. 

Co innego, kiedy mówiąc ,,tęsknię" mamy na myśli nasze rozmowy przy herbacie, ciepło mojego dziecka. Taka tęsknota jest zdrowa. Niezdrowa jest wtedy, gdy mamy w głowie dużo oczekiwań co do tego, co moje dziecko ma teraz dla mnie zrobić. 

A.I.: - Pani Maju, czy możemy powiedzieć jaki rodzaj relacji rodzinnych, małżeńskich, szczególnie sprzyja pojawieniu się syndromu pustego gniazda?

Maja Mazur: - Jest to szczególnie prawdopodobne, gdy kobieta zajmuje się wszystkim - matkuje, cały świat swój i swojej rodziny podporządkuje opiece nad dzieckiem, rola mamy jest dla niej najważniejsza - nadrzędna do roli żony. Gdy rola mamy przesłania jej budowanie relacji z własnym mężem. A warto pamiętać, że ta relacja, w której zostaję do końca życia to ja i mój mąż.

A.I.: - W jaki sposób najbliżsi mogą pomóc osobie, która zmaga się z syndromem pustego gniazda?

Maja Mazur: - Empatycznie wysłuchać, że jest jej ciężko, zrozumieć, że jest w takim momencie życia, nie zaprzeczać temu, co ona czuje. Dobrze, żeby przeżyła tę swoją stratę. Jednocześnie pokazać jej możliwości, które teraz ma. Być może są to jakieś znajomości, przyjaźnie, które warto teraz zacieśnić. Może chciałaby wrócić do zapomnianego hobby.

A.I.: - Jak każda sytuacja kryzysowa, również ten moment, gdy dziecko na zawsze opuszcza dom rodzinny - jest też szansą. Na co?

Maja Mazur: Jako rodzice możemy mieć takie spektrum możliwości i zasobów jakiego tylko zapragniemy. Ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Wypuszczając w świat swoje dzieci, które tworzą własne związki, przekazujemy im komunikat: jeśli będziecie mnie, nas potrzebować - jesteśmy.

To nam, rodzicom, daje lekkość, by planować wyjazdy, hobby, spotkania z przyjaciółmi, dbanie o gród, jakieś kursy, wszystko na co dotychczas nie było czasu. To jest dobry moment, żeby sprawdzić, czy jest coś, za czym moje serce tęskni, czego być może kiedyś chciałam i teraz mam możliwość.
Ja mam przekonanie, że naprawdę możemy wszystko.

A.I.: Dziękuję za rozmowę.  

Mogą cię zainteresować

HTML Button Generator