Dobra komunikacja w związku - problemy z nią to wierzchołek góry lodowej

Dobra komunikacja w związku - problemy z nią to wierzchołek góry lodowej

Od czego zacząć naprawę małżeństwa, kiedy rozmawiając o potrzebie zmian, nie potrafimy uniknąć kłótni ? Dlaczego nie umiemy się komunikować, o czym tak naprawdę świadczy zła komunikacja w związku? Jak zachęcić drugą osobę do pracy nad relacją? - pytamy Marka Wróbla, psychoterapeutę z Dominikańskiej Akademii Rodziny DAR.

 - Jaki jest pierwszy krok do wyjścia z kryzysu małżeńskiego?

- Zawsze zaczynamy od rozmowy ze współmałżonkiem. Jeśli obie strony są otwarte na dialog, to już połowa sukcesu. Szanse na wspólne rozwiązanie problemu rosną. Jeśli jednak tylko jedna osoba widzi problem, praca nad relacją staje się znacznie trudniejsza.

- A jeśli obie strony chcą coś zmienić, męczą się w tej relacji,  ale każda próba dialogu kończy się awanturą?

- Jeżeli rozmowa się nie udaje, prawdopodobnie mamy problem z komunikacją. Możemy wtedy pomóc sobie na dwa sposoby – pójść na mediacje, gdzie uczymy się ze sobą rozmawiać lub zgłosić się na psychoterapię. Kiedy zaczynamy przyglądać się komunikacji, jaką stosujemy, stopniowo zauważamy różne nasze projekcje, opory, zranienia czy uprzedzenia.  Może okazać się, że trudności z rozmową w małżeństwie to wierzchołek góry lodowej. Psychoterapia staje się wtedy narzędziem, które pomoże dostać się do większego problemu, jaki jest między nami. Może to być także początek do wyjścia z problemów, których nie ma, które są tylko jedną wielką projekcją.

- Zna Pan sytuacje, że wystarczyło skupić się na dobrej komunikacji, by zażegnać małżeński kryzys?

- Komunikacja to pierwszy aspekt, który sprawdzamy na terapii czy mediacji. Zdarza się, że jeśli ta sfera zostaje usprawniona, małżeństwo zaczyna funkcjonować lepiej. Częściej jednak wyłaniają się problemy, które niewłaściwa komunikacja zakrywała. Krzyczymy na siebie nawzajem, mówimy skrótami nie z powodu braku umiejętności komunikacyjnych, ale dlatego, że między nami jest już tyle napięć, że nie możemy się porozumiewać. Tak jak mówiłem – zła komunikacja to przeważnie wierzchołek góry lodowej.

- A co może się kryć pod powierzchnią? Z czym najczęściej borykają się małżonkowie?

- Mogą to być błędy w strukturze rodziny: kto podejmuje decyzje, gdzie są ustanowione granice, jak wygląda podział ról. Mogą to być niewłaściwe strategie radzenia sobie z napięciami - jeśli są patologiczne (np. używki, unikanie, ciche dni, przemoc), wymagają zmiany. Nie ma dwóch takich samych terapii par. Są pewne tendencje – bardzo często mężczyźni mówią, że kobiety ich kastrują: nie doceniają, kontrolują, nie ufają. Kobiety zwracają uwagę na to, że ich potrzeby sią niezauważane, że mężowie są egoistyczni, że nie mają ochoty na kontakt z nimi, że nie są zainteresowani budowaniem więzi w relacji. W gabinecie, na pierwszym spotkaniu często okazuje się, że partnerzy kompletnie się nie rozumieją. Podam przykład:
Żona - Jest mi trudno.
Mąż - Ona mówi, że jest jej trudno, ale tak naprawdę, to nie jest jej trudno.
Żona - Całe życie mówię Ci, że jest mi trudno.
Mąż - Tak naprawdę to ja mam trudno, bo dużo pracuję, a ona ma łatwo, bo jest w domu.  
Okazuje się, że mąż i żona mają zupełnie inną interpretację słowa TRUDNO – i, jak pokazuje doświadczenie, potrzeba obecności terapeuty, by dojść rozumienia tego pojęcia przez każdego z nich. W kolejnych krokach zbliżamy się do dalszych wniosków – w tym przypadku, że praca jednej osoby jest zupełnie niedoceniania czy niezauważana przez drugą.

- Czy współcześni małżonkowie znają i rozumieją swoje role w związku?

- Jest tu niestety duży zamęt, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Trudno mówić o dorastaniu do bycia mężczyzną, czy do bycia kobietą, jeśli w dzisiejszej kulturze promuje się płeć względną, która nie jest ontycznym aspektem osoby. To znaczy już nie jestem osobą jako kobieta lub mężczyzna, tylko mam płeć opartą na subiektywnym poczuciu, identyfikacji, czyli w konsekwencji labilną i niewpisaną wewnątrz, w moją strukturę istnienia. Z powodu niejasności ról płciowych, brakuje zrozumienia, jak być mężczyzną czy kobietą w relacji. Jeśli nie rozumiemy, kim jesteśmy, jak możemy pełnić swoje role w małżeństwie? To przekłada się między innymi na błędy w strukturze rodzinnej. Jeśli ojciec jest nieobecny, jeśli matka nie pełni swojej roli - w domu rządzą dzieci. Źle usytuowane granice skutkują brakiem poczucia bezpieczeństwa i u dzieci i u małżonków. Taka pełna napięcia sytuacja musi skończyć się kryzysem.

- Jak zachęcić małżonka do rozpoczęcia terapii, jeśli jest on w tym temacie oporny?

- Nie ma jednej skutecznej metody, jak zachęcić kogokolwiek do terapii.  Na 10 par, które do mnie przychodzą, 6 znalazło się na spotkaniu dlatego, że jedna ze stron, najczęściej kobieta, naciskała. Po dwóch, trzech sesjach połowa takich par odchodzi.  Współmałżonek, który został „przyprowadzony” nie wytrzymuje i wycofuje się z pracy nad związkiem. Czasem dopiero realny kryzys lub ultimatum skłania partnera do działania. Skuteczne bywa też oddanie odpowiedzialności i inicjatywy partnerowi: "Jeśli wiesz, jak rozwiązać nasz problem, spróbujmy według Twojego pomysłu" – konfrontuje go z rzeczywistością i może otworzyć na zmianę. Jeśli doświadczy, że jego działania nie przynoszą poprawy, łatwiej otwiera się na przyjęcie pomocy od specjalisty.  

Dziękuję za rozmowę.