Siła wybaczania

Siła wybaczania

Aleksandra Irla: - Kto bardziej potrzebuje wybaczenia - ten kto skrzywdził czy ten kto został skrzywdzony?
Marta Mazur: - Wybaczenie jest procesem. Potrzebują go obie strony, żeby wyjść z myśli oceniających drugą osobę, z żalu, gdy np. w naszym związku wydarzyło się coś trudnego. Wybaczamy też po to, żeby odnaleźć w sobie na nowo siłę, by dalej być otwartym na tę drugą osobę. 
A.I.: - Mówimy często: siła wybaczania. Jaką siłę ma wybaczanie?
M.M.: - Ogromną. Wybaczanie powoduje, że stajemy się otwarci na drugą osobę. Nie oznacza to, że pozwalamy tej osobie, żeby po raz kolejny nas skrzywdziła. Wybaczanie może spowodować w nas, większą świadomość tego co jest dla nas ważne, czego chcemy, gdzie są nasze granice, w jaki sposób chcemy je zaznaczyć. Może też spowodować refleksję nad pewnym kawałkiem naszego życia. Właśnie tym, którego dotyczy ta trudna sytuacja. 
A.I.: - Czy wybaczanie ma też siłę uwalniania, pozbywania się żalu, który jak kotwica trzyma nas w miejscu? Pozwala ruszyć naprzód?
M.M.: - Zdecydowanie tak. To jest krok, który powoduje, że nie tkwimy w jednym miejscu, widzimy wiele możliwości, perspektyw. Czasem to wybaczanie, które odbywa się z pomocą specjalisty, pomaga spojrzeć szerzej, zobaczyć co możemy zrobić, żeby wybaczyć, ale też co możemy zrobić, aby pójść naprzód. Warto przyglądać się sobie i siebie słuchać - co, tu i teraz, pomoże mi zrobić krok do przodu.  
A.I.: - Mówiła Pani o tym, że warto wybaczyć. Jaką krzywdę powoduje w nas fakt, że komuś nie wybaczyliśmy?
M.M.: - Zamyka nas to na tę drugą osobę. Powoduje, że również na siebie będziemy patrzeć w sposób poniżający przez pryzmat bycia ofiarą. A jeśli będziemy widzieć siebie jako ofiarę, to zaczniemy każde nasze zachowanie interpretować jako dowód na to, że znowu sobie z czymś nie poradziliśmy, znowu jest coś co nas trzyma i uziemia, znowu jest coś, co powoduje, że nie pójdziemy dalej. Trochę więc też siebie przestajemy lubić. 
A.I.: - Czy taka sytuacja niewybaczenia sprzyja też interpretowaniu kolejnych sytuacji w naszym życiu, jako dziejącą się nam krzywdę?
M.M.: - Tak. Mamy też mniejsze zaufanie do innych ludzi i do siebie. Zaczynamy wierzyć, że już zawsze będziemy skrzywdzeni. Gdy się tak „rozmościmy” w tej roli ofiary, może się nam wydawać, że jest ona bezpieczna. Ale raczej nie jest. Raczej powoduje, że mamy więcej negatywnych myśli na temat siebie i na temat świata.
A.I.: - W związku małżeńskim każdy z nas wielokrotnie ma powody, żeby przeprosić i wielokrotnie ma powody, żeby usłyszeć: przepraszam. Zazwyczaj są to sprawy drobne. A co ze sprawami dużymi? Co najtrudniej jest nam wybaczyć?
M.M.: - W relacji małżeńskiej zdecydowanie jest to przemoc, czy to emocjonalna, czy fizyczna, zdrada, moment, gdy przestajemy w związku czuć się równi. Chyba najtrudniejsze do wybaczenia są sytuacje, gdy czujemy się komuś podlegli, ponieważ wtedy przestajemy czuć się ważni dla samego siebie. 
A.I.: - Na czym polega wybaczenie? Bo nie na tym, że zgadzamy się, żeby krzywdzenie nadal trwało?
M.M.: - Wybaczenie polega na tym, że mierzymy się z uczuciami, z emocjami, które nam towarzyszyły w momencie, gdy ta przemoc wobec nas była zastosowana. Sprawdzimy o jakie potrzeby chcemy i chcieliśmy zadbać w momencie, gdy ta przemoc się wydarzyła. Ale również, i to jest kolejny etap wybaczenia, weźmiemy odpowiedzialności za to, co teraz z tym zrobimy, w jaki sposób powiemy tej drugiej osobie, co było dla mnie „niefajne”, że chcę to zmienić.  Trzeba zdecydowane powiedzieć, co chcemy zmienić w tej relacji - najpierw samemu sobie, a następnie tej drugiej osobie. 
A.I.: - Zamiast wybaczyć można też wypominać albo wręcz mścić się. Jak nie ulec pokusie zemsty i czy należy nie ulegać tej pokusie?
M.M.: - Mściwość doprowadzi do tego, że zaczniemy ze sobą nawzajem walczyć. Jeśli będę się na kimś mściła, to ta osoba poczuje, że działam z punktu wielkiej frustracji i wielkiej złości. Te nieprzepracowane emocje sprawią, że wzajemnie będziemy się atakować. Bardzo trudno jest wyjść z takiego błędnego koła, kiedy już jesteśmy na etapie mszczenia się i czyhania na okazję, żeby tę drugą stronę jakoś zahaczyć, wbić szpileczkę, dodać coś niedobrego do tej naszej i tak trudnej sytuacji. 
A.I.: - Czy do wybaczenia potrzebujemy usłyszeć z drugiej strony słowo: przepraszam?  
M.M.: - Czasem proces wybaczenia odbywa się wyłącznie z udziałem jednej strony. Ta druga strona, która skrzywdziła, nie musi być obecna, gdy zachodzi sam proces wybaczania. Jednocześnie naprawdę pierwszym krokiem do wybaczenia jest zajrzenie w siebie i wybaczenie sobie tego, co się wydarzyło. Dopiero później jest pójście z tym do drugiej osoby. Słowo przepraszam ma moc, gdy jest rzeczywiście wzięciem odpowiedzialności, gdy wiąże się z refleksją nad tym, co się wydarzyło. Słowo przepraszam nie jest obowiązkowe. Ma moc, ale nie bez znaczenia jest to w jaki sposób je wypowiadamy. 
A.I.: - Trzeba też wybaczyć sobie to, że było się krzywdzonym?
M.M.: - Trzeba zauważyć tę krzywdę i to, że ja się na nią w jakiś sposób godziłem, albo przez długi czas nie zauważałem tego, że byłem krzywdzony. Gdy zdamy sobie sprawę, że w naszym związku druga strona przez długi czas stosowała wobec nas jakąkolwiek przemoc fizyczną, emocjonalną, finansową, czy też manipulację, to my będziemy mieli wyrzuty sumienia. Że wcześniej nie zauważyliśmy, że nic z tym nie zrobiliśmy. W takiej sytuacji sami sobie dokładamy tej krzywdy, która się wcześniej działa. Wybaczenie sobie bycia krzywdzonym, jest pierwszym krokiem do tego, żeby zobaczyć sytuację z szerszej perspektywy. 
A.I.: - Czy łatwiej jest wybaczyć komuś czy sobie?
M.M.: - Proces wybaczania zawsze warto zacząć od siebie.
A.I.: - Dziękuję za rozmowę.

Mogą cię zainteresować

Zwiastuny rozwodu: pogarda

Maj 31, 2023
Niektóre negatywne postawy w małżeństwie mogą być dla związku wręcz zabójcze. John M. Gottman,…
Zadbana żona

Zadbana żona

Lip 19, 2022
Randki małżeńskie „pomagają nam cieszyć się sobą”. Gdzie słyszałem te bzdury? Nasze wyjazdy z żoną…
HTML Button Generator