Wzory komunikacji małżeńskiej wyniesione z domu . Część 1.

Wzory komunikacji małżeńskiej wyniesione z domu . Część 1.

(tekst powstał na podstawie rozmowy z Lilianą Kortus, mediatorką rodzinną, specjalistką ds. komunikacji w rodzinie) 

Historia rodziny pochodzenia 

W rodzinie tworzą się wzorce, schematy funkcjonowania, które z kolei pochodzą z rodzin wcześniejszych – od naszych przodków. Na tę rodzinną historię składa się sposób komunikowania się, ale też doświadczenia – zarówno pozytywne jak i negatywne czy wręcz traumatyczne. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielki wpływ wywierają na nas te czynniki – to one, w dużym stopniu, wpływają na to jak funkcjonujemy, jak budujemy swoje małżeństwo. Szczególnie mocno wpływają na to, jak kształtujemy relacje, które chcemy, żeby były oparte na więzi, albo które już są oparte na więzi - czyli relacje z bliskimi osobami. Dzieje się tak dlatego, że pierwszym miejscem, w którym budujemy relacje oparte na więzi jest właśnie rodzina. Dlatego to stamtąd czerpiemy wzorce, przykłady, tam uczymy się jak te relacje wyglądają i jak powinny wyglądać.

Własne związki budujemy według wzorca wyniesionego z domu 

Pojawiając się w rodzinie, która funkcjonuje w jakiś typowy dla siebie sposób, każdy z nas jako dziecko przejmował panujące tam wzorce. Od wczesnego dzieciństwa kształtował się nasz obraz świata, siebie w świecie, relacji, jakie panują wśród bliskich sobie ludzi. Później, w miarę rozwoju, praktykowaliśmy te schematy funkcjonowania, aż wreszcie wnieśliśmy je do własnej rodziny, do sposobu budowania relacji z innymi ludźmi. W każdym małżeństwie ścierają się te różne schematy, różne przekonania o tym jak działa związek. Dzieje się tak, ponieważ każdy z nas nasiąknął różnymi wizjami tego, jak powinna funkcjonować relacja męża i żony. 

Jak powstają wzorce funkcjonowania w rodzinie, w małżeństwie

W każdej rodzinie działa pewna hierarchia, struktura. Różnym osobom przypisywane są różne role.

I tak mamy w rodzinie kogoś, kto jest opiekunem, są osoby podejmujące decyzje i inne, które wykonują polecenia, są ci, z których zdaniem pozostali się liczą.

Niektórych członków rodziny uważamy za stworzonych do „celów wyższych”, a innych kierujemy do „czarnej roboty”.

Możemy mieć wśród przodków kobiety, które po cichu cierpiały, nie komunikowały swojej niezgody na coś - trudności, przykrości – zaciskały zęby, ponieważ w ich rodzinie nie było przyzwolenia na stawianie granic, wyrażanie niezadowolenia.

Niektórych z nas kształtował przykład ojca, który po powrocie z pracy nie angażował się w życie żony i dzieci.

Czasami w rodzinie jest zwyczaj straszenia jakąś osobą, np. tatą czy dziadkiem: przyjdzie ojciec i zobaczysz, co się będzie działo, popamiętasz.

Niektóre żony, matki są przekonane, że o sobie powinny myśleć na końcu, gdy potrzeby wszystkich pozostałych członków rodziny zostaną już zaspokojony.

Możemy w domu rodzinnym uwierzyć, że ze wszystkim trzeba umieć sobie poradzić samemu, bo ,,umiesz liczyć – licz na siebie”, że ,,na miłość trzeba zasłużyć”.

W niektórych rodzinach jest tak silne przekonanie, że aby coś osiągnąć trzeba się napracować, że nie ma tam zgody na odpoczynek czy ,,nic nierobienie” – uznana i szanowana jest tylko postawa ciągłej aktywności. Ktoś, kto w takim domu położy się i odpoczywa, albo po prostu nic nie robi – będzie nazwany np. „leniem śmierdzącym” albo darmozjadem.

Podobne przykłady można mnożyć. W sposób naturalny przyjmujemy jako normę taką wizję świata, siebie, małżeństwa, jaką nasiąknęliśmy w swoich rodzinach.

Jako dzieci obserwujemy, jak dorośli zachowują się w stosunku do nas, w reakcji na nasze potrzeby. W taki sposób uczymy się z jednej strony tego, czy ludzie są godni zaufania, czy my możemy im ufać i z drugiej strony – czy my jesteśmy warci kochania. W oparciu o te dwa aspekty budujemy bezpieczne lub poza bezpieczne style przywiązania tworząc bliskie relacje z innymi ludźmi.

Jeżeli mamy doświadczenie, że np. gdy byliśmy mali i płakaliśmy to rodzice do nas nie przychodzili - nabieramy przekonania, że innym ludziom nie można zaufać, nie można na nich liczyć. Możemy też wśród swoich bliskich nabrać przekonania, że nie jesteśmy warci kochania, ponieważ są osoby ważniejsze dla naszych opiekunów niż my. Dzieje się tak, gdy np. rodzice wybierają pracę zamiast czasu z dzieckiem, rozmowę przez telefon zamiast zabawy z córką czy synem. W efekcie wielu dorosłych dziś żon czy mężów w swoich domach rodzinnych, w sytuacjach, gdy potrzebowali poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, uznania, wysłuchania – doświadczyli odtrącenia, odrzucenia, emocjonalnego porzucenia przez swoich rodziców.

Wszystkie te doświadczenia, schematy dotyczące siebie, ludzi, rodziny, małżeństwa - wnosimy do naszego związku. Może to być przekonanie, że mąż musi być w domu złotą rączką (zamiast wynająć fachowca), że kobieta powinna, lub że nie powinna pracować zawodowo, że nestor rodziny ma zawsze rację, albo że o wszystkim decyduje babcia, że mężczyzna angażuje się lub nie angażuje w obowiązki domowe, że na wracającego z pracy tatę zawsze czeka na stole ciepły posiłek, że w niedzielny poranek mama odpoczywa itd. itp. Z tych skryptów korzystamy i powielamy je.

Potrzebny jest świadomy proces odseparowania się od schematów wyniesionych z domu rodzinnego, świadome spojrzenia na to, co służy naszemu małżeństwu, a co nie służy, jakie wzorce chcemy przekazać kolejnym pokoleniom.


Spisała
:
Aleksandra IRLA

Mogą cię zainteresować

HTML Button Generator